Jak schudnąć bez kosztownej diety — plan na 30 dni z tanimi produktami
Szczerze mówiąc, jeszcze rok temu byłam przekonana, że żeby schudnąć, trzeba wydać majątek na dietetyka, catering pudełkowy i te wszystkie superfoods z ekologicznego sklepiku na rogu. Wydałam na to jakieś 2800 zł w pół roku. Efekt? Schudłam może 3 kilo, a konto chudło znacznie szybciej niż ja. Pamietam, jak jednego wieczora siedziałam na schodach przed blokiem i prawie beczałam nad paragonem z Żabki za kolejny smoothie za 18 zł. Wtedy moja sąsiadka, pani Grażyna z trzeciego piętra, wyszła z psem i powiedziała mi coś, co zmieniło moje podejście — dziecko, mówi, ja w PRL-u schudłam 15 kilo na ziemniakach i kefirze, bo na nic innego nie było mnie stać. I wiecie co? Postanowiłam spróbować taniej diety odchudzającej i opisać to, co faktycznie dziala.
Dlaczego drogie diety często nie działają?
Nie wiem jak wy, ale ja mam wrażenie, że cała branża fit żyje z tego, żebyśmy wierzyli, że bez drogich produktów nic nie zdziałamy. No bo inaczej kto kupi proszek z trawy pszenicznej za 89 zł. A prawda jest taka, że tania dieta odchudzająca potrafi być skuteczniejsza niż ta za tysiąc złotych miesięcznie, jeśli tylko trzymasz się prostych zasad dotyczących bilansu kalorycznego, zawartości białka w każdym posiłku i regularności jedzenia w ciągu dnia. Chodzi o kalorie, białko i to, żeby się nie poddać po tygodniu. Kiedy kupujesz awokado za 8 zł sztuka, to po miesiącu masz dość. Wracasz do chipsów.
Co w takim razie kupować?
Przyznam że moja lista zakupów na tydzień mieści się w 90 zł i daje mi energię do pracy, siłowni i normalnego życia. Bazuję na kaszy gryczanej, ryżu, jajkach, twarogu, piersi z kurczaka z promocji, marchwi, kapuście kiszonej i cebuli. A do tego sezonowe warzywa — teraz w kwietniu szparagi zaczynają być w cenie, a rzodkiewka kosztuje grosze. Owoce? Jabłka. I mrożone jagody, które czasami są tańsze niż świeże.
Plan na 30 dni — jak to rozegrać?
Podzieliłam sobie miesiąc na cztery tygodnie. Każdy ma swój mały cel. Pierwszy tydzień to uspokojenie żołądka i odstawienie cukru. Drugi to wprowadzenie regularnych posiłków co 4 godziny. Trzeci to dodanie spacerów po 45 minut dziennie, a czwarty to już utrzymanie rytmu plus jedna treningówka na macie w domu. Żadnej siłowni, żadnego cateringu, żadnych shake'ów za 60 zł.
Jak wygląda przykładowy dzień?
Śniadanie: owsianka na wodzie z jabłkiem, cynamonem i łyżką masła orzechowego. Drugie śniadanie: jajko na twardo i marchewka. Obiad: kasza gryczana, pierś z kurczaka duszona z cebulą i surówka z kapusty kiszonej. Podwieczorek: twaróg z rzodkiewką i szczypiorkiem. Kolacja: jajecznica na dwóch jajkach z kromką chleba żytniego. Tanie odchudzanie sprowadza się do tego, że jesz proste rzeczy, ale regularnie, bez napadów głodu o dziwnych porach.
Ile można schudnąć w miesiąc bez głodzenia?
Z mojego doświadczenia schudłam 4,2 kg w ciągu 30 dni, ale znam dziewczynę z forum, która zgubiła 6 kilo, bo startowała z większą nadwagą. Ogólnie przyjmuje się, że zdrowe tempo to 0,5-1 kg tygodniowo i powiem wam jedno — szybciej to pułapka, bo ciało się broni i wraca efekt jojo. Moja ciocia próbowała kiedyś zgubić 8 kg w dwa tygodnie na samych sokach i skończyła w szpitalu pod kroplówką, całkowicie odwodniona i z zepsutym żołądkiem. Lepiej powoli, taniej i bez dramatów.
Co z ruchem bez karnetu na siłownię?
Chodzę. Po prostu chodzę. Z psem, do sklepu pieszo zamiast autem, po schodach zamiast windą, czasem nawet do pracy przez park. W weekendy robię sobie 90-minutowy spacer po parku i słucham audiobooków z biblioteki miejskiej. Dodatkowo znalazłam na YouTube kanał z treningami w domu, który jest totalnie za darmo, a mam efekty lepsze niż po drogich zajęciach fitness. Tanie odchudzanie w domu jest jak najbardziej realne, trzeba tylko przestać szukać wymówek.
Najczęstsze błędy w domowej diecie budżetowej
Pierwszy błąd to kupowanie półproduktów z hasłem oszczędzam czas. Gotowe mielone, gotowe surówki, parówki z napisem fit — to wszystko jest droższe i mniej syte niż samodzielne gotowanie. Drugi błąd to picie kalorii w postaci soczków i słodkich jogurtów, co bardzo łatwo ukryć przed samym sobą, bo płyny jakoś nie wchodzą do liczenia. Woda z cytryną załatwia sprawę i kosztuje 30 groszy dziennie. Trzeci to niejedzenie śniadań, co kończy się wilczym głodem po południu i atakiem na lodówkę o 22:00.
Jeśli ktoś mnie teraz spyta, czy warto wydawać 1500 zł miesięcznie na dietetyka i catering, odpowiem szczerze — chyba że naprawdę masz taki budżet i zero czasu. Dla większości z nas tanie odchudzanie na domowych produktach dziala lepiej, bo jest realne do utrzymania. A moja pani Grażyna właśnie kończy 74 lata i nadal waży tyle, co w wieku 30. Chyba najlepszy dowód, że fortuna nie jest potrzebna.