Nie przegap okazji!

Najtańsze domowe sposoby na ból głowy — które naprawdę działają?

Najtańsze domowe sposoby na ból głowy — które naprawdę działają?

Powiem wam jedno — kiedyś wydawałam fortunę na tabletki przeciwbólowe. Ból głowy łapał mnie średnio dwa razy w tygodniu, a ja za każdym razem biegałam do apteki po kolejną paczkę, jakby to był chleb. Pamiętam taką sytuację w zeszłym roku — siedziałam w pracy, głowa mi pękała już od rana, a w torebce akurat pusto. Pobiegłam na dole do apteczki, wydałam piętnaście złotych, wróciłam, wzięłam i już po trzech godzinach wszystko zaczęło się od nowa. Pomyślałam wtedy, że tak dalej być nie może, bo mój portfel płacze, a wątroba chyba też się już pakuje do protestu. No i zaczęłam szukać domowych sposobów na ból głowy i okazało się, że sporo z nich naprawdę działa. Nie wszystkie, o czym jeszcze zaraz wam powiem, ale sporo.

Skąd się bierze ten cholerny ból głowy?

Zanim zaczniecie leczyć, dobrze wiedzieć z czym tak w ogóle walczycie. U mnie głównym winowajcą był stres w pracy i za mała ilość wody w ciągu dnia. Do tego dochodzi kiepski sen po serialach do drugiej w nocy, picie kawy na czczo i wpatrywanie się w monitor przez osiem godzin bez przerwy. Klasyka. Lekarka rodzinna powiedziała mi kiedyś, że większość bólów głowy to napięciowe i dają się opanować bez proszków, jeśli tylko człowiek trochę zwolni tempo. Tylko kto ma czas zwalniać, prawda?

Kiedy domowe sposoby nie wystarczą?

Zaznaczam od razu — jeśli ból głowy jest bardzo silny, nagły, z gorączką albo zaburzeniami widzenia, lećcie do lekarza natychmiast. Ja mówię o zwykłym, dokuczliwym bólu głowy, który każdemu się zdarza po kiepskim dniu. Jak coś was niepokoi, nie kombinujcie z domowymi metodami, bo zdrowie jedno i nie ma co z nim grać w totolotka.

Co u mnie się sprawdziło — moje top sposoby

Testowałam dziesiątki rzeczy. Niektóre działały od razu, inne wcale, a niektóre tylko mnie wkurzały. Oto moja lista, na której się trzymam:

  • Szklanka ciepłej wody z cytryną — brzmi banalnie, ale często ból głowy to po prostu odwodnienie. U mnie działa w 7 na 10 przypadków.
  • Zimny kompres na czoło — mokra ściereczka z lodówki, pięć minut i ulga. Koszt zero, efekt jak z reklamy.
  • Masaż skroni i karku — zwłaszcza kark, bo tam trzymam całe napięcie z pracy. Kółkami, powolutku, bez szarpania i szarlatanów.
  • Świeże powietrze — wyjdę na balkon, nawet jak deszcz pada, i pooddycham głęboko przez pięć minut.
  • Mocna czarna kawa — zaskakujące, ale kofeina potrafi zdusić napięciowy ból głowy. Sprawdzone naukowo, nie tylko przez moją teściową.

A co z olejkami eterycznymi i ziołami?

Olejek miętowy to taka moja tajna broń. Kropla na skroń, rozmasować i już po dziesięciu minutach jest wyraźnie lepiej. Kosztuje w Rossmannie jakieś dwanaście złotych, a starczy na miesiące, jeśli nie lata. Z herbat polecam melisę i rumianek, ale trzeba je pić regularnie, nie tylko jak boli. To nie magia ani cud, to po prostu wyciszenie organizmu.

Czego NIE radzę robić — moje wpadki

Nie wiem kto wymyślił przykładanie surowych ziemniaków do skroni, ale u mnie to kompletnie nie zadziałało. Tylko klej z pokrojonych plastrów został mi we włosach i musiałam się potem myć dwa razy. Podobnie z octem na stopach — zostaje tylko zapach jak z marynaty, zero ulgi, za to cały dom pachnie jak sklep ze śledziami. No i najgorsze — branie tabletek na zapas, bo "a nuż się zacznie". To droga do nikąd i do zrujnowania wątroby.

Ile kosztują mnie teraz moje domowe sposoby?

Liczyłam to kiedyś dla zabawy, bo lubię takie statystyki. Wyszło mi, że miesięcznie wydaję na domowe sposoby na ból głowy mniej niż na jedną paczkę tabletek w aptece. Woda kosztuje grosze, cytryna złotówkę za sztukę, olejek miętowy zamortyzowałam po pół roku. Plus zaoszczędzone nerwy, bo nie latam już panicznie do apteki z ręką na czole i minę jakbym właśnie zgubiła portfel.

Może komuś z was to pomoże. Ja od pół roku praktycznie nie sięgam po proszki i czuję się z tym świetnie.