Nie przegap okazji!

Jak kupować w Biedronce taniej niż inni — 10 trików oszczędzania

Jak kupować w Biedronce taniej niż inni — 10 trików oszczędzania

Dobra, powiem wam jak jest. Przez lata chodziłam do Biedronki dwa razy w tygodniu i byłam przekonana, że wszyscy płacą tyle samo. Aż raz, w kolejce, zerknęłam sąsiadce na paragon. Miała prawie identyczny koszyk co ja i zapłaciła o 37 złotych mniej. Wróciłam do domu zła jak osa i postanowiłam, że się tym zajmę. Przez sześć miesięcy testowałam wszystko, co mi wpadło w ręce. I wiecie co? Teraz jestem tą osobą, która pokazuje innym paragony z uśmiechem.

Dlaczego bez aplikacji Moja Biedronka tracisz pieniądze?

Szczerze mowiąc, jeśli nie ściągnęliście jeszcze aplikacji Moja Biedronka, to tak jakbyście wyrzucali banknoty do kosza przy kasie. No bo serio. Codziennie rano, jak robię sobie kawę, klikam w nowe kupony. Trzy minuty, nic wiecej. Zniżki schodzą nawet do 40 procent na mięso, sery, chemię.

Do tego jest jeszcze Biedronka Karta Plus. Kosztuje grosze miesięcznie, ale jak masz dzieciaki w domu i robisz duże zakupy, to ci się spina w tydzień. Mój mąż mi zarzucał, że to naciąganka na abonament. Potem pokazałam mu paragon po miesiącu i przestał dyskutować.

Które kupony są najmocniejsze?

Sprawdzone. Najmocniej tnie się mięso i wędliny — potrafią dać pół ceny. Słodycze i przekąski to raczej przynęta, żebyś wrzucił coś do koszyka, czego wcale nie potrzebujesz. Ja się na to już nie łapię. Na kupony na kawę i herbatę też warto polować, schodzą nieregularnie ale solidnie.

Kiedy chodzić do Biedronki, żeby upolować przeceny?

Tu mam dla was trik, którego nigdzie nie przeczytacie. Do dyskontu zaglądam w środę wieczorem i w sobotę tuż po otwarciu. W środę wkłada się gazetkowe promocje, a w sobotę rano obsługa ściąga z półek rzeczy z krotką datą i lepi na nich żółte naklejki. Minus 30, minus 50, a czasem nawet minus 70 procent.

Ostatnio wyrwałam pięć opakowań wędzonego łososia po 4,99 zamiast 17,99. Wrzuciłam do zamrażarki, mam na dwa tygodnie kolacji. Takie okazje trafiają się w kółko, tylko trzeba wiedzieć, kiedy wpadać.

Co robić z produktami z krotką datą?

Nic nie wyrzucam. Mięso od razu pakuję w woreczki i wrzucam do zamrażarki. Nabiał idzie na śniadanie następnego dnia. Warzywa lądują w garnku z zupą jeszcze tego samego wieczoru. Moja babcia by się śmiała, że ja to odkrywam teraz. Ona tak robiła zawsze.

Gazetka Biedronki — od końca, nie od początku

Większość ludzi otwiera gazetkę od pierwszej strony i widzi kolorowe promocje na colę, chipsy i piwo. Ja robię odwrotnie — otwieram od końca. Tam chowają tanie mięso, nabiał i warzywa. Sieć chce, żebyś najpierw zobaczył śmieciowe jedzenie, bo na nim zarabiają najwiecej. Zdrowsze produkty mają niższą marżę, więc nie eksponują ich na froncie.

Robię sobie zdjęcie gazetki i przeglądam w autobusie jadąc do pracy. Pięć minut, a realne pieniądze w kieszeni.

Czy warto odwiedzać kilka Biedronek?

Tak, i to bardzo. Każdy sklep ma trochę inny asortyment przecen, bo kierownicy sami decydują, co idzie na żółtą naklejkę. Mam dwie Biedronki — jedną przy domu, drugą koło pracy męża. W sobotę robię rundę po obu i zawsze coś znajduję w drugiej, czego w pierwszej nie było.

Triki, o których mało kto gada

  • Patrz na wyświetlacz przy kasie — pilnuj każdej pozycji, bo zdarza się, że promocja nie schodzi automatycznie i musisz upomnieć się o różnicę
  • Marki własne — Go On, Magnat, Dada, Bianca. Jakość niemal jak u markowych, a cena o 30-50 procent mniej
  • Wracaj po paragon — jeśli cena na półce jest inna niż przy kasie, masz prawo do zwrotu różnicy. Obsługa klienta to załatwi w pięć minut
  • Czwartek wieczór — kończą się promocje środowe, zostaje towar, który idzie w kolejną obniżkę
  • Nie bierz koszyka — jak biorę koszyk, kończę z pełnym wózkiem. Torba plócienna wymusza dyscyplinę

Po półroku stosowania tych trików moje miesięczne rachunki spadły z 1600 na 1100 złotych. Za te 500 złotych zabrałam córkę na weekend nad morze. I to nie były żadne czary, tylko kilka dobrych nawyków, które się opłacają codziennie.