Nie przegap okazji!

Tanie zamienniki drogich herbat ziołowych — kup w markecie, nie w aptece

Tanie zamienniki drogich herbat ziołowych — kup w markecie, nie w aptece

Szczerze mówiąc, długo dawałam się robić w konia z cenami ziółek w aptece. Za paczkę rumianku potrafiłam dać osiem złotych, za melisę dziesięć, a za koper włoski aż dwanaście pięćdziesiąt. Pamiętam jak kiedyś wychodziłam z apteki z reklamówką ziółek na sto złotych i zastanawiałam się, czy aby na pewno oszalałam. Potem moja kuma Ewa mi pokazała, że dokładnie te same zioła ma w Biedronce za jedną czwartą tej ceny i od tamtej pory nie robię zakupów inaczej. Powiem wam jedno — te tanie zamienniki herbat ziołowych z marketu są zwyczajnie dobre, naprawdę. A czasem nawet lepsze niż te droższe z tego aptecznego działu z niebieską tabliczką.

Skąd ta różnica w cenach?

Moja znajoma farmaceutka tłumaczyła mi to przy kawie. Mówi, że zioła aptekczne często mają status "suplementu diety" albo "leku ziołowego" i to automatycznie podbija cenę o kilkaset procent, bo płaci się za certyfikaty, dokumentację i rejestrację. Nie zawsze jakość jest wyższa — często pochodzą z tej samej plantacji w tej samej wsi, tylko trafiają do innej paczki z inną etykietą. W markecie mamy zioła pakowane jako herbata, bez tych wszystkich farmaceutycznych etykiet i rejestracji. Efekt? Ta sama mięta, pięciokrotnie taniej. Paradoks jak z reklamy. Polecamy rowniez zdrowe jedzenie.

Czy tanie zioła z marketu są tak samo skuteczne?

Tu zdania są bardzo podzielone i ludzie się o to kłócą w komentarzach. Ja uważam, że w większości przypadków tak — rumianek to rumianek, a lipa to lipa, chemia nie zmienia się od etykiety. Oczywiście kluczowa jest jakość surowca i warunki przechowywania w magazynie. Jak paczka leży dwa lata na półce w pełnym słońcu przy oknie, to zioło straci właściwości, czy kupiłam je w aptece za piętnaście złotych, czy w Lidlu za trzy. Dlatego zawsze sprawdzam datę ważności i biorę jak najświeższe opakowania z tyłu półki.

Moje top zamienniki z marketu

Testowałam różne marki i zrobiłam sobie prywatny ranking w zeszycie. Oto co zawsze mam w szafce nad czajnikiem:

  • Rumianek sypki z Biedronki — trzy złote za pudełko, działa na żołądek i na wyciszenie. Zaparzam rano i wieczorem.
  • Mięta pieprzowa z Lidla — cztery złote, ratuje po ciężkim obiedzie u teściowej. Niezbędna pozycja.
  • Melisa z Kauflandu — moja ulubiona na wyciszenie po pracy. Smak lepszy niż apteczna, pachnie jak ogród babci.
  • Lipa z Biedronki — zbawienie przy pierwszych oznakach przeziębienia. Dwa razy tańsza niż w aptece.
  • Pokrzywa sypka — na wzmocnienie i oczyszczenie. Pod markami własnymi marketów kosztuje grosze.

Czy zioła w torebkach są gorsze niż sypkie?

Kiedyś tak myślałam, naprawdę. Okazuje się, że jakość herbaty w torebce zależy od producenta, a nie od formy. Dobre torebki mają cały liść pokruszony, a nie pył jak z worka cementu. Ja częściej biorę sypkie, bo lepiej mi smakują i widzę dokładnie co parzę w filiżance. Ale jak się spieszę rano przed pracą, to torebki są spoko i nikt mnie za to nie skarci. Tanie zamienniki herbat ziołowych w formie torebek też robią robotę.

Na co uważać przy zakupie?

Nie wszystko złoto, co się świeci w markecie. Kilka razy kupiłam w Biedronce coś, co smakowało jak siano z łąki i nadawało się tylko do wyrzucenia. Dlatego trzymam się kilku zasad przy wyborze ziółek:

  • Sprawdzam skład — ma być jedno zioło, bez aromatów i barwników.
  • Patrzę na datę ważności — im świeższe, tym lepsze.
  • Wybieram paczki dobrze zapakowane, najlepiej z dodatkowym foliowym workiem w środku.
  • Zaczynam od mniejszych opakowań, żeby przetestować smak.

Jak długo można przechowywać zioła po otwarciu?

Maksimum pół roku w szczelnym słoiku, z dala od światła i wilgoci kuchennej. U mnie służy do tego zwykły słoik po ogórkach z pisakową etykietą na wieku. Nic fantazyjnego, nic z Ikei, za to skutecznego. Po pół roku zioła tracą cały aromat i nie ma co ich zaparzać, lepiej wrzucić do kompostu w ogrodzie i kupić świeże za dwa złote.

Od kiedy przestawiłam się na tanie zamienniki herbat ziołowych z marketu, zaoszczędziłam rocznie ze dwieście złotych i mam większy wybór.