Nie przegap okazji!

Picie wody — jak zrobić z tego nawyk bez drogich butelek filtrujących?

Picie wody — jak zrobić z tego nawyk bez drogich butelek filtrujących?

Nie wiem jak wy, ale ja z piciem wody miałam zawsze kosmiczny problem. Rano kawa z mlekiem, w pracy druga kawa, na obiad cola albo sok jabłkowy z kartonu, wieczorem herbata przed serialem. Woda? Jedna szklanka, może dwie, głównie do popicia tabletki magnezu, którą brałam na skurcze w nogach. Skończyło się tak, że lekarka w gabinecie kolejnej wiosny powiedziała mi wprost, patrząc na mnie jak na uczennicę — pani jest odwodniona, to dlatego pani skóra tak wygląda i dlatego pani ma te bóle głowy. Byłam w szoku, bo uważałam się za całkiem normalnie nawodnioną osobę. Wtedy wzięłam się do roboty i zrobiłam z picia wody prawdziwy nawyk. Bez żadnych cudownych butelek filtrujących za dwieście złotych ze sklepu ze zdrową żywnością.

Dlaczego tak trudno nam pić wodę?

Powiem wam, co mi mówiła dietetyczka mojej znajomej z osiedla. Większość ludzi po prostu nie odczuwa pragnienia, bo organizm się przyzwyczaił do stanu lekkiego odwodnienia i to mu wystarcza do przetrwania. Do tego mamy w głowie milion innych spraw — pracę, dzieci, kredyt, zakupy, zmywarkę — a woda jest taka... no po prostu nudna. Nie ma smaku, nie daje kopa, nie rozgrzewa w zimie i nie chłodzi w lato tak jak lody. Dlatego łatwiej jest sięgnąć po kawę albo sok, niż nalać sobie zwykłą wodę z kranu do szklanki.

Ile tej wody człowiek naprawdę potrzebuje?

Chodzą różne mity — litr, dwa litry, osiem szklanek, trzy litry, dziesięć litrów jak masz gorączkę. U mnie sprawdziła się prosta zasada: trzydzieści mililitrów na kilogram wagi ciała. Waże sześćdziesiąt kilo, więc potrzebuję około 1,8 litra dziennie. Jak jest upał albo ruszam się więcej, dokładam pół litra ekstra. Lekarz mi powiedział też, że liczą się zupy, herbaty i owoce, więc nie trzeba zawsze chlać czystej wody jak na zawodach, bo to nie o to chodzi.

Jak ja z tego zrobiłam nawyk

Nawyków nie buduje się z dnia na dzień, wiem bo próbowałam wiele razy. Zamiast kupować drogie butelki filtrujące za kilkaset złotych, wolałam zainwestować energię w proste triki, które działają długofalowo i nic nie kosztują:

  • Szklanka wody zaraz po przebudzeniu — jeszcze przed kawą, zanim włączę telefon. Stoi na szafce przy łóżku, nie do ominięcia.
  • Butelka 0,5 l w torebce — zwykła wielorazowa za dwadzieścia złotych. Jak wychodzę z domu, ona idzie ze mną jak pies na smyczy.
  • Dzbanek z kranówką plus cytryna — smakuje lepiej niż czysta woda, grosze kosztuje.
  • Woda przed każdym posiłkiem — szklanka na dziesięć minut przed jedzeniem. Pomaga na trawienie i na sylwetkę.
  • Aplikacja w telefonie przypominająca — przez pierwszy miesiąc dzwonił mi alarm co dwie godziny. Potem już nie musiałam.

A co z jakością kranówki?

Moja babcia wzdrygała się na samą myśl o piciu wody z kranu. A ja piję ją codziennie od trzech lat i żyję, dobrze się miewam. W większości polskich miast woda jest bezpieczna i badana częściej niż woda butelkowana ze sklepu. Jak macie wątpliwości, sprawdźcie raport z wodociągów — jest zwykle online na stronie miasta. Ja przelewam do dzbanka, wstawiam do lodówki i po kłopocie. Żadnych drogich butelek filtrujących, które trzeba wymieniać co dwa miesiące za kolejne siedemdziesiąt złotych.

Co się zmieniło po trzech miesiącach regularnego picia?

Skóra — zmiana kolosalna. Znajomi pytali mnie, czy byłam u kosmetyczki albo zaczęłam używać nowego kremu. Nie byłam i nie zaczęłam, po prostu piję wodę regularnie. Do tego mniej bólów głowy, lepsze trawienie, rzadsze zaparcia (wiem, temat mało delikatny, ale tak właśnie jest). Nawet spać zaczęłam lepiej, bo wieczorem wypijam szklankę ciepłej wody z miodem i jakoś tak spokojniej zasypiam.

Czy muszę pić wodę mineralną, żeby to działało?

Nie muszę i nie piję wcale. Woda z kranu daje radę w stu procentach. Czasem dla urozmaicenia dodaję plasterek ogórka, listek świeżej mięty albo kawałek imbiru. Smakuje lepiej niż niejedna woda smakowa ze sklepu, a kosztuje ułamek tej ceny. Takie proste, a dizała jak trzeba.

Moim zdaniem to jeden z najtańszych sposobów na poprawę zdrowia. Spróbujcie przez tydzień i zobaczcie sami.