Grupy zakupowe na Facebooku — jak nie dać się oszukać?
No to tak. Cztery lata temu siedziałam wieczorem nad herbatą i koleżanka mi wysłała link. Pisze: wbijaj, babka z sąsiedniej ulicy ogarnia wspólne zamówienie na patelnie Tefal. Wpłaciłam wtedy 85 złotych i trzy tygodnie potem odebrałam od nieznajomej kobiety paczkę. W środku była faktycznie ta patelnia, dokładnie taka jak obiecała, a w sklepie ten sam model kosztował 149 zł. Szczerze mówiąc, wtedy pomyślałam, że oszalałam ze szczęścia. I tak weszłam w ten cały świat grup zakupowych na Facebooku, z którego już nie wyszłam.
Tylko potem, mniej więcej pół roku później, wpadłam w pułapkę. Inna grupa, inna administratorka, zbiórka na kosmetyki Yves Rocher. Wpłaciłam 140 zł, i zgadnijcie co. No właśnie. Pani znikneła, grupa zniknęła, zostało mi zdjęcie przelewu i poczucie, że jestem naiwna jak dziecko. Przyznam że przez tydzień byłam wściekła na siebie, bo wszystkie znaki ostrzegawcze były widoczne gołym okiem, tylko ja ich nie widziałam. Dlatego teraz, po tylu latach w tym biznesie, spiszę wam, na co zwracać uwagę.
Jak właściwie działają te grupy zakupowe?
Zasada jest prosta i stara jak świat. Zbiera się kilkanaście osób, które chcą kupić to samo, administratorka zamawia hurtowo i każdy płaci swoją część. Dzięki temu cena jest niższa, bo hurtownie dają zniżki od ilości. Czasem to są promocje z konkretnego sklepu, na które uchwycił się ktoś z branży, czasem paczka z Niemiec albo z Włoch, a czasem po prostu ktoś zamawia z chin i dzieli kontener między 30 osób.
Najwięcej takich grup funkcjonuje wokół kosmetyków, chemii gospodarczej, karmy dla psów i kotów, pieluch dla dzieci i sprzętów AGD. Ostatnio obserwuję, że coraz więcej jest grup od butów, torebek i ubrań z second-handów. W mojej okolicy działa chyba z piętnaście takich grup i w trzech z nich jestem od lat, bo wiem że są pewne. Powiem wam jedno, jak trafisz na dobrą grupę, to oszczędności bywają imponujące. Znajoma z bloku kupiła całą wyprawkę dla niemowlaka 30 procent taniej niż w marketach.
Co się w nich najbardziej opłaca?
Z mojego doświadczenia numer jeden to chemia gospodarcza i proszki do prania. Kupiłam ostatnio dwanaście paczek Persilu po 19 złotych, a normalnie w Biedronce kosztuje 32 zł za sztukę. Drugie miejsce to kosmetyki, zwłaszcza perfumy i kremy. Moja sąsiadka wzięła perfumy Lancome za połowę ceny rynkowej i używa ich już półtora roku, więc raczej to nie była podróbka. I trzecie miejsce — karma dla zwierząt, gdzie duża paczka potrafi być o 40-50 zł tańsza niż w Petshop.
Jak rozpoznać naciągacza, zanim pieniądze wpłynęłą na jego konto?
Tu zebrałam cały worek wskazówek po czterech latach zabaw w grupach. Pierwsza rzecz — profil administratorki. Wchodzę, patrzę kiedy konto zostało założone, ile ma znajomych, czy wrzuca prywatne zdjęcia, czy są posty sprzed roku, sprzed dwóch lat. Jeśli konto ma trzy miesiące, siedmiu znajomych i jedno zdjęcie profilowe, to koniec zabawy. Prawdziwi ludzie mają historię, mają rodzinę, mają zdjęcia z wakacji i komentarze od znajomych.
Druga czerwona lampka — presja czasu. Szczerze mówiąc, uczciwy organizator nigdy nie pisze ci, że masz godzinę na wpłatę. A jak pisze, to cze znaczy, że chce cie nakłonić, żebyś nie myślała. Moja zasada jest taka, że jak widzę słowa typu pilne, ostatnie sztuki, zaraz znika okazja, albo tylko dziś — to tra odpuszczam. Trzecia sprawa to sposób płatności. Konto prywatne bez żadnej weryfikacji, dziwne nazwisko, brak faktury, brak rachunku — nie, nie, i jeszcze raz nie.
Czy da się zweryfikować administratorkę zanim wpłacę?
Da się i zawsze to robię. Wyszukuję osobę po imieniu i nazwisku w google. Sprawdzam, czy pojawia się na forach typu wizaz, kafeteria, babyboom. Jeśli ktoś jest nieuczciwy, to zwykle zostawił po sobie ślad w komentarzach oszukanych kobiet. Drugi ruch — wpisuję nazwę grupy w wyszukiwarkę facebooka. Bywa tak, że istnieje druga grupa, gdzie poszkodowane dziewczyny ostrzegają przed konkretną osobą, i wszystko wychodzi na jaw w pięc minut. Trzeci trik to zwykły kontakt z kimś, kto już wcześniej odebrał zamówienie. Piszę prywatnie: hej, widziałam że brałaś udział w poprzedniej zbiórce, czy wszystko doszło. I zwykle dziewczyna odpowiada uczciwie.
Jakie formy płatności są najbezpieczniejsze?
Mam swoje sprawdzone zasady. Po pierwsze — BLIK na numer telefonu, tylko z opisem zamówienia w wiadomości do odbiorcy. Nie przelew na dziwne konto zagraniczne, nie wpłata na kartę przedpłaconą, nie gotówka wysłana pocztą (serio, widziałam takie prośby). A BLIK jest fajny, bo zostawia ślad w historii banku i mogę pokazać na policji, jeśli coś pójdzie nie tak. Po drugie — preferuję grupy, które korzystają z Tpay albo Przelewów24, bo to są legalne platformy płatnicze i łatwo odzyskać pieniądze w razie sporu.
Jeszcze jedna rzecz. Zawsze, ale to zawsze, robię screen z postem zamówienia, z listą uczestników (jeśli jest publiczna), z opisem ceny, z numerem konta administratorki. To jest mój dowód w razie problemu. Mam teraz w telefonie folder ze sreenami z ostatnich trzech lat i już dwa razy mi się przydał. Raz odzyskałam 95 zł od sklepu, który nie wysłał produktu, a raz pomogłam dwóm dziewczynom zebrać dowody do policji. A jeszcze przed wpłatą zaglądam, czy są jakieś komentarze pod postem, czy ktoś pyta, czy jest dyskusja, czy może wszystko jest martwe i administratorka nie odpowiada nikomu.
Co robić, gdy już zostałam oszukana?
Nie panikuj, bo jeszcze nie wszytsko stracone. Pierwszy krok — zgłoszenie grupy do administratorów facebooka, opcja jest pod postem, klikasz zgłoś i wybierasz oszustwo. Takie grupy są zwykle usuwane w ciągu 48 godzin, jeśli zgłosi je kilka osób. Drugi krok — policja. Idziesz z dowodem wpłaty, ze screenami i z danymi administratorki. Nie zawsze pieniądze wracają, ale jeśli osoba oszukała wiele ludzi, to prokurator traktuje sprawę poważniej. Ja swoje 140 zł nigdy nie odzyskałam, ale dzięki temu że zgłosiłam, dziewczyna została zablokowana w kilku innych grupach.
Powiem wam szczerze, grupy zakupowe są fajnym patentem, tylko trzeba się ich nauczyć. Ja dzisiaj siedzę w czterech grupach, znam administratorki osobiście z odbiorów paczek i każdego miesiąca wychodzi mi z nich około 200-250 zł oszczędności na normalnych zakupach. A, no i jedna rada na koniec od serca — nigdy nie wpłacaj ostatnich pieniędzy z wypłaty do grupy, której jesteś pierwszy raz. To się nie opłaca, nawet jak oferta wygląda jak marzenie.